Dom -ścieżka - Zalew - wschodnia strona kawałek utwardzoną ścieżką potem wjazd na szose - Prawiedniki - tam w prawo i do Osmolic. Potem cały czas prosto do Strzyżewic po czym w lewo i zaraz w prawo na Kiełczewice/Zakrzówek. Kawałek prosto aż do asfaltowego mostu i przejazd na drugą stronę. Jakoś za Kiełczewicami Maryjskimi skręt na Bychawę (od razu ładny podjazd). Potem jakoś cały czas główną, i tak jak kierunek na Łęczyce. Niestety kawałek po żużlówko-szutrówce, po kawałku terenowym trafił się piękny nowy asfalt gdzie na zjeździe rozbujałem się do 60, niestety potem trzeba było zwolnić na zakręcie. Potem już spokojny wyjazd w Bychawie i powrót standardowo do Lbn. W Lbn przed zalewem zjazd na Zemborzyce, tam kawałek asfaltem i na ścieżkę rowerową.
Wycieczka z Mariuszem, trasa kombinowana na bieżąco.
Zalew /od strony Dąbrowy,skręt na Zemborzyce ,przez mostek przy ul.Cienistej,później w lewo na wysokości kościoła w Zemborzycach,koło cmentarza i do trasy L-n- Rzeszów ,dalej : Radawczyk,Radawiec,Sporniak,Palikije, Wojciechów i Nałęczów .Chwila odpoczynku w parku i powrót przez Miłocin /do Miłocina szosą/,a później już w prawo za przejazdem kolejowym i tak jak prowadzi szlak do Skansenu ale przed Skansenem odbiliśmy ze szlaku i wyjechaliśmy od strony ul.Nałęczowskiej,a później skrót do Wojciechowskiej.
Lajtowa przejażdżka, początkowo miała być trasa na Strzyżewice, ale Mariusz zaproponował inną ciekawą trase. Oto jej krótki opis jego słowami: "ścieżką do Zalewu dalej szosą po stronie Dąbrowy do Prawiednik,Osmolice,Krebsówka,Niedwrzica,Bełżyce,Palikije,Sporniak,Kozubszczyzna i do Lublina wjechalismy przez Lipniak od Strony ul.Wojciechowskiej. "
Wyjechałem z Szymkiem na lajtową przejażdżke. Miała być trasa Lublin-Prawiedniki-Osmolice-Strzyżewice-Bychawa-Lublin... Ale już przy zalewie zaczęło padać, potem było coraz gorzej, ale nie było zbytnio gdzie się schować, wiec jechaliśmy planując schować się na przystanku w Prawiednikach, ale okazało się ze wiaty już nie ma :|, więc trzeba było jechać. Na szczęście okazało się, przy łowisku jest jakaś restauracja i masa parasoli ogrodowych gdzie się zatrzymaliśmy na czas burzy. Po jakiś 15 minutach burza przeszła i jedynie lekko kropiło. Więc pojechaliśmy dalej w stronę Osmolic. Powoli przestawało padać, niebo w oddali wydawało się rozjaśniać. Za Osmolicami skręciliśmy tak jak na Bychawkę, aby skrócić jednak trasę. Po kilku km zauważyłem kolejną burze (błyski) nadciągającą od strony Bychawy/Bychawki. W zaistniałych okolicznościach zarządziliśmy odwrót ;-). Przy Osmolicach zaczyna lekko kropić i z czasem pada coraz bardziej. W Prawiednikach już jest totalna masakra, ale nie opłaca się nam już zatrzymywać. Powrót przez Zemborzyce. Woda ścieka już strugami mi z kasku i z chusty, którą mam pod kaskiem. Na ścieżce wokół zalewu, jakimś pechem zalewa mi lewe oko i trochę mi powichrowało soczewkę kontaktową przez co tymczasowo gorzej widziałem na jedno oko. Ciśniemy dalej ścieżką wzdłuż Bystrzycy, na szczęście policja już się zmyła więc nie musimy okrążać wyłączonego odcinka.
W ramach odpokutowania wyjazdu do Zwierzyńca, który się nie odbył wybraliśmy się do Nałęczowa w składzie 3 osobowym. Do końca dotrwało nas 2. trasa mniej więcej: lkj - tama - ścieżka - Zemborzyce - Konopnica - Radawiec - Palikije - Wojciechów - Nałęczów powrót prawie tak samo, tyle, że w Sporniaku skręciliśmy na Motycz